KOMENTARZE sceptyka (strona 1/2)

wiadomości: 13 rozmówcy: 3

Uwagi o zadaniach i o dyskusjach na temat tychże

Komentarze autorów
Obowiązuje tu zasada, według której autor rebusów nie powinien krytycznie komentować zadań innych autorów. Chwal albo milcz!
To jest w zasadzie obyczaj ładny i zapobiega nieczystej walce konkurencyjnej. Ale ma wielką wadę: nie pozwala osobie jako tako obeznananej z rzemiosłem rzeczowo analizować zadania - wskazywać jego nie tylko zalety, ale i usterki.
Nie powinien też autor komentować własnych tworów; rebus ma się bronić sam. Reguła również w zasadzie słuszna, ale ma tę samą wadę.
Ubocznym skutkiem jest to, że autorzy nieczęsto odpowiadają na pytania i uwagi komentatorów, i nie zawsze przepraszają za popełnione błędy w zadaniu.


Lato w pełni. Podróżuję od 50 lat. Cały ówiat dla turysty to jeden globalny hotel. Najchętniej wracam do Turcji. Sympatycznie. Dla pokolenia szaradzistów drobny, ale ważny szczegół: leki tanie i bez recept. Uwaga na daty ważności.

Społeczność Szarady...
...- to tysiące kont użytkowników i około tysiąca najaktywniejszych w rozwiązywaniu amatorów krzyżówek i rebusów. Uogólnione uwagi wobec tak licznej zbiorowości nie miałyby sensu, wobec tego będą kierowane pod adresem pewnych wybranych zachowań i postaw.
Cechą ogólną, a dla tego grona szczególną zarazem, jest udział wielu osób niezwykle oczytanych, bystrych i sprawnych w rozwiązywaniu najtrudniejszych nawet zadań.
Widoczny jest też duch sportowy - zamiłowanie do ścigania się i walki o wysokie lokaty w rankingach.
I to jest asumpt do krytyki. Po prostu niemądra dziecinada, infantylizm. W splocie z wybujałą ambicją prowadzi do niesmacznych swarów o tak zwane alternatywy. A samym zawodnikom odbiera smak spokojnego obcowania z myślą autora, jego pomysłowością, precyzją, dowcipem. A czasem z ewidentnym brakiem tych zalet w danej łamigłówce.
Wyścigi są i będą, ale warto spojrzeć na nie scepycznie i może powstrzymać się od udziału.

Drogi podróżniku!

Po turecku siadam
i do Was gadam,
gadu,gadu,gadu,gadu,
a posłuchu
ani śladu.
Nikomu nic do tego kiedy i w czym będę brał udział,gdziekolwiek i w czymkolwiek.

Na temat komentarzy...
...porządkuję swoje myśli i szukam dla nich znośnie zwięzłej formy wypowiedzi. Kiedy znajdę - spróbuję tu zamieścić.
Na teraz proponuję czytelnikom przyjrzeć się z uwagą ciekawym krzyżówkom rysanta z dominującą literą. Zapewne niełatwo było zebrać zestaw haseł z literami X lub Y. Ciekawe, czy uda się to dla rodzimych ź, ż, ń...?
Oryginalne i pomysłowe są niebanalnie zakręcone określenia typu "skurcz bez siarki" (Jolka z demonem). Chodzi o opuszczenie litery S - symbolu siarki. Z podobnych określeń autor korzysta często w krzyżówkach zamieszczonych w innym miejscu. Szkoda, że redakcja Szarady nie traktuje ich życzliwiej, chociaż odwołują się do podstawowych wiadomości szkolnych.

Komentarze półgębkiem
Dla nas - kilku osób razem rozwiązujących zadania i czytających komentarze - spora część wypowiedzi dyskutantów pozostaje niezrozumiała. Przerzucają się półsłówkami i aluzjami, których nie rozumiemy, mimo nienajgorszej znajomości polszczyzny. To jest brzydka maniera, podobnie niegrzeczna, jak używanie w towarzyskiej rozmowie obcego języka, niezrozumiałego ogólnie.
Celuje w tym "Bronka", która wycofała z Szarady jedną ze swoich osobowości, ale wstała z martwych w innej skórze. Ona wie, o kim mowa. A inni mogą zgadywać.
To jest przykład takiej właśnie porozumiewawczej, niejasnej wypowiedzi.

Miałam takie samo odczucie, tylko nie potrafiłam tego zjawiska ubrać w słowa. Takie zawoalowane wypowiedzi w innym świecie to trącenie łokciem i stwierdzenie "ty wiesz". Używanie tego triku w komentarzach to prostactwo udające inteligencję.

Eufemizmy wulgaryzmów
Język polski ma swoje drugie oblicze, a raczej ohydną mordę. Prostak potrafi przy użyciu kilku znanych rzeczowników i czasowników przedstawić dowolną informację, łącznie z szeroką gamą barw i odcieni emocjonalnych.
Wulgaryzmy są częścią językowego zasobu i użycie najtwardszych nawet miewa swoje życiowe uzasadnienie i wtedy nie razi ucha.
Razi natomiast bezmyślne sypanie eufemizmami typu pieprzyć, kurczę i tuziny podobnych - jednoznacznie przecież wywodzących się z wiadomych wyrazów.
Jako mocno starszego pana razi mnie szczegónie używanie tych słów przez panie, np. w komentarzu (cytuję): "Spieprzyłam krzyżówkę...".
Na szczęócie autorzy zadań nie pozwalają sobie na te paskudztwa, ale i im zdarza się puścić bąka typu "opeer".
A może takie nastały czasy? Jeżeli faktyczny naczelnik państwa, w obecności kamer i mikrofonów, pozwala sobie przemówić do obywatela słowami: "spieprzaj dziadu", a przedstawiciel kultury (pewien reżyser) na okrągło sypie gnojem słownym, bez eufemizmów nawet, to czy obowiązują jeszcze jakieś granice przyzwoitości?...

O komentarzach...
...można wiele. I może warto choć trochę.
Dziwi agresywność, ostrość niektórych (nielicznych!) wypowiedzi. Sprzyja im anonimowość, a uzasadnienia można doszukiwać się głębiej - w indywidualnej frustracji i zgorzknieniu, w ambicjonalnej drażliwości szaradzistów, a nawet... w biologicznej ewolucji, która potwierdza tezę, że dobrą formą obrony jest atak.
Na szczęście znakomita większość rozmówców rozumie i podkreśla fakt, że przecież jesteśmy tu wszyscy po to, aby się zabawić i rozerwać; zmagać z umysłowym wyzwaniem materii łamigłówek, a amatorom współzawodnictwa - zmierzyć ze sprawnością towarzyszy zabawy.
I niech część powyższej wypowiedzi (tylko ta układna!) będzie odpowiedzią na wpis rysanta.